Miłośniczka wszystkiego co piękne, szczególnie stylu retro.Pozytywnie zakręcona bibliotekarka, szczęśliwa żona swojego męża.Zapominalska, wrażliwa,trochę uparta. Empatyczna marzycielka.
Dlaczego jest święto Bożego Narodzenia? Dlaczego wpatrujemy się w gwiazdę na niebie? Dlaczego śpiewamy kolędy?
Dlatego, żeby się uczyć miłości do Pana Jezusa. Dlatego, żeby podawać sobie ręce. Dlatego, żeby się uśmiechać do siebie. Dlatego, żeby sobie przebaczać.
Ostatnio odebrałam maila z informacją o nowościach w atelier Brocante i od razu rzuciła mi się w oczy urokliwa skrzyneczka, przed zakupem której nie mogłam się powstrzymać... Uwielbiam przedmioty z duszą, w klimacie starociowym, więc już oczyma wyobraźni układałam w jej przegródkach różne moje nobliwe drobiazgi. To nic, że miejsca prawie już na nią nie ma...gdzieś się znajdzie-pomyślałam. Jak pomyślałam-tak zrobiłam, skrzyneczkę zamówiłam. Miejsce swoje już ma-a jakże stoi sobie na parapecie, na szydełkowym bieżniczku w towarzystwie starego zegara i konika na biegunach:-)Stoi cieszy oko i na pewno nie jeden raz zmieni swoją zawartość, bowiem zastosowań może mieć setki:-) Ale kilka słów chciałam jeszcze o samej przesyłce. Tu chciałam bardzo podziękować Pani Oldze z atelier brocante, bo skrzyneczka opakowana była jak najcenniejszy skarb, dodatkowo pięknie oprawiona w papier do pakowania prezentów. Odwijałam ten papier jakby w środku był drogocenny klejnot, z drżącym sercem i wypiekami na twarzy. Po opakowaniu zawiniątka moim oczom ukazał się cudny, wyczekany widok- moja wymarzona skrzyneczka! A w niej...przesympatyczny upominek od Pani Olgi- bardzo efektowna saszetka zapachowa z motywem róży retro na opakowaniu...Było to ślicznie opakowane z dołączonym bilecikiem. Wprost się rozpłynęłam z zachwytu! Żałuję, że nie obfotografowałam tego wszystkiego, bo widok był niesamowity! Pani Olgo-DZIĘKUJĘ:-) Poniżej prezentuję skrzyneczkę-są to zdjęcia z atelier brocante ale ja sama nie zrobiłabym lepszych zdjęć.
Miałam oczywiście zrobić ten wpis 25 listopada w Światowy Dzień Pluszowego Misia...jednak musiałam się wstrzymać trochę, żeby móc pokazać zdjęcia z tego dnia, który organizowałam w szkole wczoraj. A dlaczego dopiero wczoraj? Ano remont sali w której odbywają się takie imprezy mnie powstrzymał:-) Pluszowe misie bez wątpienia mają w sobie coś niezwykłego, skoro potrafią sobie zjednać serca zarówno dzieci jak i dorosłych-moje mają już od dawna ;-) Mam małą misiową kolekcję w domu ku uciesze mych oczu i radości serca, na razie nie tak liczną jak zbiory prawdziwych kolekcjonerów, jednak z czasem na pewno będzie się powiększała. Szczególnie mam słabość do misiów w stylu retro, kudłatych, z lekko "potarganym" futerkiem, z satynowymi wstążeczkami wiązanymi pod szyją lub eleganckimi muszkami. Nie pogardzę także misiami w rozkosznych wełnianych sweterkach...i chyba z wiekiem jest coraz gorzej, bo moje sympatie nie słabną-wręcz przeciwnie;-)) Za każdym razem gdy jestem w Krakowie odwiedzam mój ukochany misiowy sklep Barbary Bukowski i niemalże siłą trzeba mnie z niego wyciągać...no cóż...każdy ma jakiegoś bzika;-)
Sklep z misiami w Krakowie
Ze względu na swój sentyment do tych uroczych pluszaków postanowiłam zorganizować Dzień Pluszowego Misia w szkole w której pracuję. Początkowo pełna entuzjazmu ogłosiłam w szkole konkurs na najbardziej przytulaśnego misia przyniesionego do szkoły...ale już po paru dniach mój entuzjazm opadł, ponieważ pracuję w szkole średniej i miałam czystkę w głowie jeśli chodzi o stworzenie jakiegoś scenariusza, który nadawałby się dla dorosłej prawie publiczności...Przeszukałam całe chyba zasoby internetowe w poszukiwaniu scenariuszy na ten dzień, ale nie udało mi się znaleźć ani jednego, który nadawałby się do mojego typu szkoły-wszystkie były dla przedszkolaków lub dzieci ze szkół podstawowych. Nie pozostało mi nic innego jak uruchomić swoją wyobraźnię i spróbować coś sklecić. Przy zwerbalizowaniu moich pomysłów i przelaniu ich na papier pomogła mi moja niezawodna przyjaciółka Małgosia:-) Co prawda uparciuch był ze mnie straszny, bo co dziewczyna próbowała mi podpowiedzieć, to ja się upierałam przy swoich dziwnych pomysłach... W gruncie rzeczy było wesoło, no i najważniejsze udało nam się stworzyć scenariusz, który poniżej wklejam, może się komuś przyda, może ktoś jak ja pracuje w szkole średniej i może mu do czegoś posłuży;-) Scenariusz napisałam jakiś niecały miesiąc temu, jednak nie chciałam go publikować przed premierą w szkole;-)) Dialogi są autorstwa mojego i Małgosi, natomiast historia misia jest wzięta z internetu, nie pamiętam dokładnie z jakiej strony, ale mam nadzieję, że nikt mnie nie poda do sądu z powodu wykorzystania tego tekstu;-)) A jak została odebrana akademia? Hmm...no miałam duże obawy, niektórzy podejrzliwie patrzyli na moje plakaty informujące o Dniu Misia w szkole...No bo nazwa sugeruje, że będziemy mieli do czynienia z czymś infantylnym, a w efekcie okazało się, że wyszło chyba całkiem fajnie-takie w każdym razie miłe słowa docierały do mnie po imprezie:-)
Oto scenariusz imprezy na Światowy Dzień Pluszowego Misia, mam nadzieję, że się Wam spodoba:-))
Uczeń 1: W listopadzie obchodzimy Światowy Dzień Pluszowego Misia. Został on ustanowiony na cześć pierwszego na świecie pluszowego misia, który w 2002 roku obchodził swoje setne urodziny.
Uczeń 2: Nasz dzisiejszy program przygotowaliśmy z myślą o dzieciach, dzieciach najbardziej potrzebujących, a dedykujemy go Wam, ludziom wielkiego serca, dzięki którym życie tych najmniejszych, choć przez chwilę stanie się piękniejsze i radośniejsze. Dzień ten bowiem stał się dla nas okazją do zorganizowania w naszej szkole świątecznej zbiórki zabawek dla dzieci, do których zwykle zabiegany święty Mikołaj gubi drogę...
Uczeń 3: Ten sympatyczny dzień postanowiliśmy również uczcić konkursem na najbardziej wyjątkowego i przytulaśnego misia przyniesionego do szkoły. Zwycięzcę konkursu ujawnimy w dalszej części naszego spotkania.
Uczeń 1: Tymczasem wróćmy do naszego jubilata...
Uczeń 2: Jego urodziny to dobry pretekst by w nieco inny sposób przedstawić lekcje w naszej szkole
Uczeń 3: W takim razie nie czekajmy dłużej i zaprośmy naszych gości na pierwszą z lekcji- lekcję historii.
(W TLE FILMIK DO CZYTANEGO TEKSTU)
Uczeń 1: Mało kto wie, że historia pluszowego misia sięga początków dwudziestego wieku. Nie wiadomo czy jest to prawda czy tylko legenda ale podobno pomysł stworzenia pierwszego pluszowego misia pojawił się w głowie Morrisa Mitchoma, imigranta z Rosji w roku 1905. Historia, która go do tego zainspirowała wiąże się z prezydentem USA w tamtym okresie - Theodore’a Roosvelta, nazywanego “Teddy”. To tłumaczy angielską nazwę pluszaka Teady Bear.
Uczeń 2: Washington Evening Star” z 18 XI 1902 zamieścił kiedyś rysunek Roosvelta, który odmawia zastrzelenia rannego podczas polowania niedźwiadka przywiązanego do drzewa. To miało być pomysłem do stworzenia pierwszej fabryki pluszowych misiów “Ideal”. Historia jest ciekawa ale prawdopodobnie fabryka nie była pierwszą tego typu na świecie. Co nie zmienia faktu, że historia pluszowego misia sięga tamtego okresu.
Uczeń 2: . Pierwsze pluszaki były bardziej podobne do prawdziwych niedźwiedzi. Miały dłuższe nogi i łapy. Dopiero Wielki Kryzys lat dwudziestych i trzydziestych zmusił producentów do oszczędności. Przez te zabiegi misie straciły trochę na długości swoich łap i nóg. W ten sposób upodobniły się do współcześnie znanych. Popularność misiów nie maleje. Pluszaki podobno działają kojąco na dzieci. Dlatego podczas niedawnej akcji “Misie ratują życie” postanowiono rozdawać je dzieciom - ofiarom wypadków drogowych aby zmniejszyć stres wywołany wypadkiem.
Uczeń 3: Miś stał się bohaterem opowiadań dziecięcych, z których najbardziej znanym jest Kubuś Puchatek W Polsce popularne były dobranocki przedstawiające misia, np. Miś Uszatek, Miś Paddington czy Colargol.
Uczeń 1: Lata dwudzieste i trzydzieste xx wieku to okres ręcznej produkcji misiów wysokiej jakości. Po drugiej wojnie światowej najbardziej znanym twórcą misiów był Wendy Boston. Przełomem była możliwość prania pluszowych futerek w pralce. Projekt Wendy Boston ukształtował wizerunek misia aż do lat 70-tych.
Uczeń 2: Współczesny miś, to w odróżnieniu od misia przedwojennego, miś z tkanin syntetycznych, którego oczy są robione z plastiku (podczas gdy oczy starych zacnych pluszaków były tylko i wyłącznie szklane). Odtąd produkcja misiów stała się prostsza i tańsza. Nastąpił czas masowej sprzedaży pluszaków, często produkowanych tanim kosztem w Azji.
Uczeń 3: W połowie lat 70 tych wizerunek misia ulega przemianom, jednak wielbiciele wspominają wzory z początku wieku. Odtąd Miś przestaje być jedynie pluszową zabawką dla dzieci, ale staje się przedmiotem westchnień dorosłych kolekcjonerów. Z myślą o nich na początku lat 80 tych została wyprodukowana kolekcja starych misiów w/g projektu Steiff. W 1984 r. Zostało otwarte muzeum pluszowych misiów w Anglii.
Uczeń 1:Zaczęto organizować aukcje, na których poszczególne modele misiów osiągały ogromne ceny np. jeden z misiów Steiffa został sprzedany za 176 000 dolarów. W latach 70-tych wprowadzono artystyczne wzornictwo pluszowych misiów. Obecnie żyjemy w czasach ogromnego rozkwitu tradycji pluszowych misiów, zarówno tych starych z początku wieku, ręcznie szytych, które osiągają gigantyczne ceny na aukcjach, jak i tych współczesnych produkowanych masowo w fabrykach na Dalekim Wschodzie. Miś wciąż pozostaje najważniejszą zabawką dziecka i miejmy nadzieję, że już wkrótce nie będzie ani jednego dziecka na świecie, które nie miałoby swojego pluszowego misia.
Uczeń 1: Nie sądziłem, że historia naszego dzisiejszego bohatera objęła swym zasięgiem tak szerokie grono odbiorców.
Uczeń 2: To rzeczywiście fascynujące jak zwykły pluszowy miś potrafił zjednać sobie serca zarówno dzieci jak i dorosłych na całym świecie. Niesamowita historia!
Uczeń 3: Ale lekcja historii już za nami...a co z pozostałymi lekcjami?
Uczeń 2: Ja też nie mogę się doczekać, zwłaszcza, że przed nami lekcja astronomii
Uczeń 3::Nie pozostaje więc nam nic innego jak zaprosić wszystkich na niecodzienną lekcję fizyki
PREZENTACJA O GWIAZDOZBIORZE WIELKIEJ NIEDŹWIEDZICY (nie wkleję, bo robił uczeń...prawa autorskie!;-) )
Uczeń 1: Ta podniebna wyprawa była fascynująca!
Uczeń 2: Masz rację, mnie też zainteresowała ta lekcja, aż szkoda, że już się skończyła
Uczeń 3: Spokojnie, nie martwcie się, bo przed nami równie interesująca lekcja-lekcja przyrody.
FILMIK O ŻYCIU NIEDŹWIEDZI....
Uczeń 1: To były wyjątkowe lekcje. Sporo się dziś dowiedzieliśmy.
Uczeń 2: Jednak najważniejsza z naszych lekcji, to lekcja empatii, za przyczyną której się tu dziś zebraliśmy. Dzięki Wam i waszej bezinteresownej pomocy zebraliśmy ogromny karton zabawek, który rozpromieni niejedną smutną dziecięcą buzię. Dziękujemy wam za ten gest.
DZWONEK-dźwięk
Uczeń 3: Po lekcjach czas na przerwę...
Uczeń 1: ale zaraz, nie tak szybko. Przecież nie ujawniliśmy jeszcze zwycięzcy w naszym konkursie.
Uczeń 2: ach masz rację, tę najbardziej oczekiwaną częśc naszego spotkania zostawiliśmy na koniec
Uczeń 3: Kto zatem został zwycięzcą?
Uczeń 1: Komisja z Samorządem Uczniowskim w składzie po burzliwych naradach wyłoniła zwycięzcę, którym został.....
Uczeń 2:.O wręczenie nagrody prosimy Panią Dyrektor. Wręczenie nagrody
Uczeń 3: Dziękujemy wszystkim za uwagę!
Dekoracja z wczorajszej imprezy- te w koszyku, to moje z domu ;-)
Filmiki do scenariusza wykonane przez mojego męża:-)
Moje misie mieszkają w koszyku.Na zdjęciu nie widać wszystkich, może zrobię im solowe sesje;-)
W tym roku św. Mikołaj przyszedł do mnie trochę wcześniej...przyszedł z misiem Felixem. Skąd wiedział?! ;-))
...by nie donieść Wam, że nasza dzielna psinka Lili ma się o wiele lepiej:-)) Niektórzy pewnie wiedzą to już z forum, które podałam 4 posty wstecz...ale z maili od Was wiem, że są też tacy, dla których już sama ta historia jest zbyt wstrząsająca ( i ja to rozumiem) i nie chcą już czytać więcej na forum,by nie przeżywać tego na nowo jednak obchodzi Was los Lili,bo pytacie mnie o psiaka...Dla Was wklejam poniższe zdjęcia:-))) Na zdjęciach Lili jest ze swoją nową "mamą", wspaniałą osobą,która adoptuje psiaka, a od której otrzymałam zgodę na publikację zdjęć na blogu:-))) No to proszę bardzo: ;-)
"to chyba pierwszy patyk w pysku...ale szybko się uczy..."
"robaki w trawie też są ciekawe..."
Z pieskiem jest o wiele lepiej, pięknie biegała na spacerze, zaczyna chcieć się bawić i chyba zaczyna słyszeć, bo trochę reaguje na gwizdanie.A co najważniejsze czeka na nią już domek:-)
Fajnie, że tak miło mogę zakończyć dzisiejszy długi dzień:-))) Życzę Wam dobrej nocki moi drodzy goście!:-))
Trochę smutno było w poprzednich postach, ale ku pokrzepieniu serc jest ta wiadomość. W piątek, czyli wczoraj byłam z uczniami szkoły w której pracuję w schronisku dla bezdomnych zwierząt, gdzie w wyniku zorganizowanej na terenie naszej szkoły przez młodzież akcji "Dzień kundelka" mogliśmy przekazać dla schroniska ponad 70 kg karmy, a ponadto makarony, ryż, kaszę, ciepłe koce...Młodzieżspisała się świetnie! Grupka uczniów taszczyła wielkie paki z karmą, naprawdę się zorganizowali i postarali! To oczywiście zaledwie kropla w morzu potrzeb, ale jak to pięknie jest napisane na blogu Magody, a co pozwolę sobie zacytować: "Jeśli każdy zrobi cokolwiek, razem zrobimy dużo!":-)
Wklejam także apel z prośbą o pomoc dla kotów ze stoczni, który na swoim blogu podała Ori a ja idę za Jej przykładem i rozpowszechniam dalej. W poprzednich postach było burzliwie i emocjonalnie, więc tym razem dla odmiany krótko i węzłowato.