My name is superstar;)

Dni mijają w błyskawicznym tempie. Do południa w pracy po południu obowiązki, ale i przyjemności...na takie chwile czekam cały dzień:) To z dzisiaj:)


Przy okazji pragnę pozdrowić Anitę, Iwonkę i Panią Lidzię oraz pana listonosza, który ma cierpliwość i targa tu na piętro te polecone do mnie;)

A na koniec poważnie zupełnie ponownie Kochani przypominam o Magdzie, która czeka na Waszą pomoc w zakupie leku. klik

Projekt HH-sprawozdanie:)

Niestety nie wyrobiłam się w wyznaczonym czasie, ale tyle się wciąż dzieje, że nie ma za bardzo kiedy biegać z aparatem. Z pomocą przyszła pamięć wymienna mojego lapka a na niej stare zdjęcia...choć troszkę nowych też mam;)
Wszystkich punktów zrealizować się nie udało...ale za to w niektórych po kilka zdjęć w ramach rekompensaty;)

1.Popołudniowy relaks


W erze PRZED LENKOWEJ jak to nazywam popołudniowym relaksem był codzienny fitness a epoce LENKOWEJ no cóż...



2. Książka
Kolekcjonuję książki z interesującej mnie tematyki



3.Na talerzu
Bardzo wdzięczny temat przyznam. I choć mam małą galeryjkę zdjęć tego co na talerzu wyczarować potrafię i mogłabym zaprezentować to jednak decyduję się pokazać zdjęcie odnalezione gdzieś tam w głębinach komputera, z początków naszego związku, bo miło mi się kojarzy... Biednie było, po studencku, ale za to z duuużą dawką uczucia:)

4. Coś zabawnego

Nasz pies mnie zawsze bawi:)


5. Zwierzak

Nasz zwierzak to znajda. Miesiąc po tym gdy ją przygarnęliśmy sprezentowała nam pięcioro szczeniąt. I to wszystko w jednej, ciasnej kawalerce...Wesoło było:)

6. Osoba, która mnie kocha

Czyli kto? Długo myślałam nie wiedząc czy wstawić zdjęcie córki czy może męża, czy przyjaciółki, a może brata...ale ostatecznie postanowiłam: rodzice. Wytrzymują ze mną najdłużej, od mojego pojawienia się na świecie...to chyba kochają;)

7.Ulubione zajęcie

8. widok z okna


9.Coś nowego

10. coś starego
Stara książka np.








11.Przyjaźń


12.Niedzielny poranek
Pogoda ostatnio kiepska, dziecko przeziębione, jak wracamy z pracy późno już. Pozostają weekendy na spacery...albo takie poranne dotlenianie się na balkonie;)

13. Przerwa
Kiedy młodzież ma przerwę w zabawach i harcach to rodzice mają chwilę dla siebie;)

14. Niebo
Proszę bardzo.4 pory roku:)




15. Sztuka

16.Nadzieja

17.Przykuło moją uwagę


18. Najlepszy moment dnia

19. Podziwiam

20.Najbardziej kolorowe miejsce w okolicy



21. Pomocna dłoń

Mąż w akcji;)

22. Dziś jestem wdzięczny za
Oj...długo można by wymieniać...Rodzina, dziecko, zdrowie, miłość, przyjaciele, dach nad głową, rodzice......
...i takie małe rzeczy też...np ten kawałek wiosny w pokoju;)

23. Ulubiony element garderoby


24. Własnymi rękami
Moje pierwsze próby decu sprzed kilku lat. Koszmarki...ale jakoś tak z sentymentem wspominam te początki:)

25. Zima


26. Piękne we mnie
Trudniejszego tematu wymyślić się nie dało...;)
Nie wiem...Empatia? a zewnętrznie to lubię swoje oczy, niech będzie;)

27. Uśmiech
Uwielbiam!


28. Domowe zacisze


29.Szczęście
Kochać i być kochanym!


Jeśli się uda to w kolejnych dniach dokończę może i uzupełnię braki:)

...

Kochane, jak to dobrze, że żyjemy w XXI wieku i mamy Internet do komunikacji i możemy dotrzeć tą drogą do wielu osób i pomagać sobie wzajemnie. Dawno na bloga nie zaglądałam, bo zabiegana jestem, zajęta, ale musiałam dziś tutaj zajrzeć, chociażby na chwileczkę, bo zwracam się do Was z bardzo ważną sprawą. Chodzi o moją koleżankę Magdę. Jest ciężko chora. Poniżej wklejam Jej apel,wiem, że zagląda tu trochę osób z wielkim sercem...


"Muszę zwrócić się do Was o pomoc.
Moja sytuacja w kwestii zdrowia nadal jest zawieszona w próżni. Mamy kompletny dół finansowy (mąż zarabia 1200 zł), brakuje na wszystko... Nie mam pieniędzy na dalekie wyjazdy na nowe badania.Mogę tylko szukać pomocy przez internet.Ostatnim ruchem było przesłanie swojej dokumentacji dr poleconej przez fundację Rak&Roll. Jednak żadna z fundacji, z którą się kontaktowałam nie dysponuje funduszami na diagnostykę.
Na chwilę obecną największym zagrożeniem dla moich kości są patologiczne złamania. A następstwem złamań np. kręgosłupa są paraliże, niedowłady i całkowite skazanie na pomoc drugiej osoby.
Z powodu braku pieniędzy (co miesiąc mam wybór między opłaceniem przedszkola dla Dziecka,a kupnem leku hamującego resorpcję kości i zmniejszającego ból) nie przyjmuję zastrzyku trzeci miesiąc. Lek nazywa się Bonviva, dawka 3mg/3ml, jedna ampułkostrzykawka kosztuje obecnie w najtańszej aptece 610 zł. Nie jest to lek działający docelowo, ale poprawia jakość mojego życia. A to dla mnie bardzo dużo.

Za każdą pomoc będę ogromnie wdzięczna.

To są dane mojego konta:
Magdalena Baradowska
ul. Jasna 63/6
70-777 Szczecin
Bank Spółdzielczy w Gryfinie
nr rachunku 12 9377 0000 0008 4668 3000 0010

Poniżej przedstawiam receptę i stałe zlecenie na comiesięczne przyjmowanie leku."



Kwestia męża o którym pisze Magda jest nieaktualna. Niestety zostawił Ją w chorobie i układa sobie już życie z kimś innym.....

Tutaj jest Jej blog: http://maggiebb.blogspot.com/

Zaproszenie do zabawy;)

Jako, że aż dwukrotnie zostałam zaproszona do zabawy i -o ile za pierwszym razem się wykręciłam -o tyle za drugim razem chyba już mi nie wypada...Pierwsze zaproszenie dostałam od wiki55, drugie od maripar. Zabawa polega na podaniu 5 ulubionych seriali...hmmm, tylko ciężko mi było coś wymyślić, jako, że ja prawie w ogóle nie oglądam telewizji-stąd wykręciłam się za pierwszym razem...Po długim namyślaniu się, znalazłam jednak coś co oglądałam i bardzo lubiłam.


Pierwszy serial, mój rzeczywiście ulubiony to Czas honoru

Drugim oglądanym przeze mnie serialem, który połknęłam na raz jeden sezon po drugim będąc w ciąży to Desperate_housewives


trzecim...i chyba ostatnim serialem, który przychodzi mi na myśl, a który oglądałam jest Przepis na życie


Dostałam też od maripar zaproszenie do drugiej zabawy polegającej na podaniu 5 kosmetyków bez których nie wychodzę z domu...



Nie do końca wiem czy chodzi o kosmetyki które mam przy sobie wychodząc z domu czy o takie bez użycia których bym nie wyszła...jako, że kosmetyków przy sobie nie noszę to stawiam na to drugie;)
Tutaj też za dużo do powiedzenia nie mam, ale spróbujmy;)

Moim absolutnie ulubionym kosmetykiem, bez użycia którego rzeczywiście rzadko kiedy zdarza mi się wyjść z domu to jest tusz do rzęs. Wypróbowałam masę tuszy różnych marek, ale do tej pory nie mam chyba takiego swojego NAJ. Niedawno odkryłam taniutki, bo tylko 16 zł na allegro tusz maybeline the colossal i powiem szczerze, że efekt po użyciu tuszu mam taki sam jak po użyciu l'oreala, który kosztuje 50 zł...Efekt ten sam, to po co przepłacać?:)


nr 2 to wody toaletowe. Na lato i wiosnę lekkie, świeże, owocowe, kwiatowe ,radosne lub nieco gorzkawe z zieloną herbatą lub rzeźkie z melonem lub ogórkiem...Tego lata używałam Elizabeth Arden sunflowers
a obecnie, jako, że zima coś bardziej zdecydowanego-Hugo Boss orange sunset



Do twarzy i ciała używam najzwyklejszego w świecie balsamu Nivea. Jest tani jest dobry..bo jest dobry i tani;)


Jak większość blondynek mam jasną karnację co szczególnie jest widoczne zimą. By nie stapiać się tak z białą zimową aurą;) używam pudru brązującego rimmel, który ma w opakowaniu 3 kolory. Lubię go daje delikatny efekt opalenizny, bez przesady. Choć nakładam go tylko troszkę, takie lekkie muśnięcie:)

I co wybrać na koniec... Hmmm...używam jak każdy dezodorantów, kremów różnych do ciała, żeli do mycia, szamponów i odżywek, więc zaskoczenia nie ma. Nigdy nie miałam natomiast czegoś takiego jak szminka czy kredka do ust... Myślałam i myślałam i myślałam...i wymyśliłam;) Używam ze względu na śliczny zapach mgiełki do włosów chi, którą stosuje się przed suszeniem suszarką lub użyciem prostownicy do włosów. Wprawdzie nie jest to kosmetyk bez którego nie umiem żyć czy wyjść z domu, ale pokazuję, bo fajny:)


Do serialowo-kosmetykowej zabawy zapraszam szajajabę, motylka Sylvię
, happyholic, Romantyczną kobietę
Nie wiem czy dziewczyny już brały udział i mają zaproszenia, ale może się przyłączą:)
A na koniec oczywiście muszę koniecznie pochwalić się moim półrocznym szczęściem!:) Lenusia 7 lutego skończyła pół roczku:)



we are family:)

Kochane, wszystko wskazuje na to, że od jutra wracam do pracy...Boję się tego powrotu i tego jak szybko znajdą powód do wręczenia kolejnego wypowiedzenia czyli redukcja etatów lub coś w podobnym stylu...Ale co tam, dam radę i przyjmę to na klatę;) Najbardziej mi szkoda, że zostawiam moją Małą w domu i nie wiem jak zniosę tą rozłąkę, bo o małą się nie martiwię-ona z dziadkami wiem, że będzie się wspaniale bawić, bo to najlepsi opiekunowie jakich mogłaby mieć!:)

Życzę Wam miłego nadchodzącego tygodnia a dziewczynom dziękuję bardzo za zaproszenie do miłej zabawy!:)))
Buziaki:)