i nawet pies czuje się zagubiony
...to też jakoś nie udzielałam się na blogu.
No dobra, od wczoraj zaczyna wyglądać tak:
Ale wcale to a wcale nie znaczy to, że nic nie robię:)Coś tam robię...;) Wczoraj np. sprawiłam sobie nowego przyjaciela;) Własnoręcznie;)
Nigdy w życiu nic nie uszyłam, więc jako, że to mój krawiecki debiut są pewne niedoróbki...Nie jest też tak precyzyjny, bo w znacznej większości uszyłam go ręcznie. Wybaczcie więc brak wprawy i precyzji,wiem, że daleko mu do ideału,wiem, że większość z Was szyje takie cuda i cudeńka, że oko bieleje.... ale za każdym razem jak obok niego przechodzę to się szeroko uśmiecham, więc postanowiłam go jednak pokazać:)
Przedstawiam Wam mojego pierwszego szmacianego tildowego przyjaciela (bo myślę, że powstanie ich więcej-spodobało mi się;) )
A swoją drogą prawda, że lawenda mi pięknie rośnie?;) Sama hodowałam;)
Żartuję niestety. Jest sztuczna. Nie lubię sztucznych kwiatów-to jedyny, który mam w domu, ale była tak łudząco podobna do tej prawdziwej, że jej się nie oparłam:)
Dziękuję też Wam wszystkim kochane blogerki za miłe słowa pod moim poporzednim postem! Ławeczkę za namową większości z Was zostawiam na razie w takim stanie jakim jest. Jak mi się znudzi to wtedy pobielę:)
A na koniec może mało artystyczne i nie najlepsze zdjęcie, bo robione nocą na szybciutko, ale ukazujące bardzo, bardzo sympatycznego zwierzaka , więc Wam pokażę. Jeż spotkany wczoraj późnym wieczorem przed moją klatkę schodową:)
Uśmiecham się do Was i życzę Wam radosnego dnia!:)




19 komentarze:
Uważam, że wyszedł Ci genialnie...nawet nie umiem sobie wyobrazić co zrobisz za dwudziestym razem :D! Zdolna Kobitka z Ciebie i trzeba przyznać że wszechstronna :-)
Gosia N.
Izo.. takiego remontu to nie zazdroszczę, bo wiem co to znaczy mieszkać w czymś takim hihi, ale potem jaka radość i satysfakcja, gdy już będzie PO :)
Króliczek cudny - trudno uwierzyć, że to debiut i że ręcznie szyty!!
Pozdrawiam i życzę wytrwałości :)
Króliś prześliczny! Rzeczywiście trudno uwierzyć, że to debiut krawiecki.
A remont. Oj, byle jak najszybciej dobiegł końca.
Mój parter wygląda podobnie, remontuje się juz 2 lata i końca nie widać, bo mężuś czasu nie ma, a sam przecież musi wszystko zrobić... A ja czekam, naciskam i ubolewam, że sama nie mogę sie czepić :) Ech, chociaż popatrzę jak inni kończą remonty, hi hi
Pozdrawiam :)
Izuś, debiut krawiecki zaliczony na celujący!!! Odkrywasz w sobie nowe talenty. Gratuluję!!
Ewa
Królik jak żywy! Piękny jest, a to, że szyty ręcznie dodaje mu jeszcze staroświeckiego uroku. Powiem ci, że ja też parę dni temu uszyłam pierwszego w zyciu królika tildowego, ale na maszynie (choć tułów był szyty ręcznie i długo czekał na resztę;))Nie zdążyłam go obfocić, bo to był w pośpiechu kończony prezent i szybko poszedł w świat. Twój jest śliczny i zaraz biorę się do szycia, bo pozazdrościłam:)))
Przyjaciel super! Najważniejsze ,że własnymi raczkami wykonany!
Remontów współczuję ale niedługo bedzie super!!
Pozdrawiam
U mnie też remont pełną parą!!! Widzę,że obserwujesz mój blog.Bardzo mi miło z tego powodu już uzupełniam moje zaniedbanie!!! Zapraszam na Candy bo już w jednym losowaniu będziesz u minie brać udział! Milutko tu u Ciebie!!! Pozdrawiam Agata.
Och , jaki cudaśny królikowaty królik !!:) No wyszło Ci to Bombowo, Moja Droga!Nie poprzestawaj na jednym czasem , bo idzie Ci to znakomicie !:)
dziękuję za odwiedziny w moim Białym Kredensie i życzonka imieninowe!Bardzo mi miło!c
Króliś jest BOSKI!!! Lawendę też mam sztuczną, chociaż nie lubię sztucznych kwiatów.
Pozdrawiam.
Remontu współczuję!Ale będzie pięknie i zapomnisz o niedogodnościach!
Króliczek śliczny!Gratuluję zdolności!
Pozdrawiam!
Nie znoszę kafelkowego remontu !
A króliś cudowny.
Pozdrawiam
Iza, patrząc na Twojego tildowego króliczka trudno uwierzyć, że to Twój debiut! Jest rewelacyjny!!!:) Zdolna z Ciebie bestia:)
A co do remontów to czasami fajnie coś zmienić, tylko najgorsze w tych przeróbkach jest ten wszechobecny bałagan:/NO ale pewno jeszcze kilka dni i wszystko wróci do normy.
Pozdrawiam gorąco!
Remontu Ci zazdroszczę :o)
Jestem wtedy w swoim żywiole!!!
Zapowiada się piękna łazienka :o)
Własnoręcznie uszyty tildowy przyjaciel cuuuudny!!!
Aż trudno uwierzyć że to Twój debiut
Pozdrawiam wieczorowo
Podziwiam, że zdobyłaś się na uszycie tildowego królisia, było warto:) Lubię jeże:) pozdrawiam
Remont- czyli byle do przodku i byle już można było po nim sprzątać :D
Królik świetnie wyszedł spod palców :-)
Izus zycze Ci aby ten remont skończył sie jak najszybciej a efekt końcowy sprawiał Ci zadowolenie.Kroliczek fantastyczny.Buźki
Króliś świetny.
Remontu nie zazdroszcze,sama miałam tylko malowanie ścian a ile przy tym było bałaganu.
Mam nadzieje, ze efekty remontu przejda Twoje najśmielsze oczekiwania i sam remont zakończy sie szybko.
pozdrawiam
O kurczę, a już myślałam, że to tylko mój domek taki "rozremontowany" :D. Co za pocieszenie, taka świadomość, że nie jestem osamotniona :D. Pozdrawiam.
Izuś a kiedy Ty w przerwach tego naszego gadania na gg i innych obowiązków życiowych których wiem ze masz sporo masz jeszcze czas na zrobienie takiego precyzyjnego powalającego wytworu jak ten cudny tilduś króliczy? Jest obłędny po prostu naprawdę obłędny i to ma byc ten pierwszy? No wierze i nie wierze zarazem... Buziaki od Kamili z Zakamarka
Prześlij komentarz