Przyjaciel;)

Jako, że większa część mieszkania od 3 tygodni wygląda tak:









i nawet pies czuje się zagubiony





...to też jakoś nie udzielałam się na blogu.
No dobra, od wczoraj zaczyna wyglądać tak:



Ale wcale to a wcale nie znaczy to, że nic nie robię:)Coś tam robię...;) Wczoraj np. sprawiłam sobie nowego przyjaciela;) Własnoręcznie;)
Nigdy w życiu nic nie uszyłam, więc jako, że to mój krawiecki debiut są pewne niedoróbki...Nie jest też tak precyzyjny, bo w znacznej większości uszyłam go ręcznie. Wybaczcie więc brak wprawy i precyzji,wiem, że daleko mu do ideału,wiem, że większość z Was szyje takie cuda i cudeńka, że oko bieleje.... ale za każdym razem jak obok niego przechodzę to się szeroko uśmiecham, więc postanowiłam go jednak pokazać:)
Przedstawiam Wam mojego pierwszego szmacianego tildowego przyjaciela (bo myślę, że powstanie ich więcej-spodobało mi się;) )







A swoją drogą prawda, że lawenda mi pięknie rośnie?;) Sama hodowałam;)
Żartuję niestety. Jest sztuczna. Nie lubię sztucznych kwiatów-to jedyny, który mam w domu, ale była tak łudząco podobna do tej prawdziwej, że jej się nie oparłam:)

Dziękuję też Wam wszystkim kochane blogerki za miłe słowa pod moim poporzednim postem! Ławeczkę za namową większości z Was zostawiam na razie w takim stanie jakim jest. Jak mi się znudzi to wtedy pobielę:)

A na koniec może mało artystyczne i nie najlepsze zdjęcie, bo robione nocą na szybciutko, ale ukazujące bardzo, bardzo sympatycznego zwierzaka , więc Wam pokażę. Jeż spotkany wczoraj późnym wieczorem przed moją klatkę schodową:)





Uśmiecham się do Was i życzę Wam radosnego dnia!:)

19 komentarze:

Anonimowy | 27 lipca 2010 12:02

Uważam, że wyszedł Ci genialnie...nawet nie umiem sobie wyobrazić co zrobisz za dwudziestym razem :D! Zdolna Kobitka z Ciebie i trzeba przyznać że wszechstronna :-)
Gosia N.

Elle | 27 lipca 2010 12:10

Izo.. takiego remontu to nie zazdroszczę, bo wiem co to znaczy mieszkać w czymś takim hihi, ale potem jaka radość i satysfakcja, gdy już będzie PO :)
Króliczek cudny - trudno uwierzyć, że to debiut i że ręcznie szyty!!
Pozdrawiam i życzę wytrwałości :)

Marta | 27 lipca 2010 12:30

Króliś prześliczny! Rzeczywiście trudno uwierzyć, że to debiut krawiecki.
A remont. Oj, byle jak najszybciej dobiegł końca.
Mój parter wygląda podobnie, remontuje się juz 2 lata i końca nie widać, bo mężuś czasu nie ma, a sam przecież musi wszystko zrobić... A ja czekam, naciskam i ubolewam, że sama nie mogę sie czepić :) Ech, chociaż popatrzę jak inni kończą remonty, hi hi

Pozdrawiam :)

Anonimowy | 27 lipca 2010 12:36

Izuś, debiut krawiecki zaliczony na celujący!!! Odkrywasz w sobie nowe talenty. Gratuluję!!

Ewa

Sunsette | 27 lipca 2010 13:02

Królik jak żywy! Piękny jest, a to, że szyty ręcznie dodaje mu jeszcze staroświeckiego uroku. Powiem ci, że ja też parę dni temu uszyłam pierwszego w zyciu królika tildowego, ale na maszynie (choć tułów był szyty ręcznie i długo czekał na resztę;))Nie zdążyłam go obfocić, bo to był w pośpiechu kończony prezent i szybko poszedł w świat. Twój jest śliczny i zaraz biorę się do szycia, bo pozazdrościłam:)))

aagaa | 27 lipca 2010 15:05

Przyjaciel super! Najważniejsze ,że własnymi raczkami wykonany!
Remontów współczuję ale niedługo bedzie super!!
Pozdrawiam

Haga art. | 27 lipca 2010 16:50

U mnie też remont pełną parą!!! Widzę,że obserwujesz mój blog.Bardzo mi miło z tego powodu już uzupełniam moje zaniedbanie!!! Zapraszam na Candy bo już w jednym losowaniu będziesz u minie brać udział! Milutko tu u Ciebie!!! Pozdrawiam Agata.

lusesita | 27 lipca 2010 17:34

Och , jaki cudaśny królikowaty królik !!:) No wyszło Ci to Bombowo, Moja Droga!Nie poprzestawaj na jednym czasem , bo idzie Ci to znakomicie !:)
dziękuję za odwiedziny w moim Białym Kredensie i życzonka imieninowe!Bardzo mi miło!c

Imoen | 27 lipca 2010 19:09

Króliś jest BOSKI!!! Lawendę też mam sztuczną, chociaż nie lubię sztucznych kwiatów.

Pozdrawiam.

asia | 27 lipca 2010 21:17

Remontu współczuję!Ale będzie pięknie i zapomnisz o niedogodnościach!
Króliczek śliczny!Gratuluję zdolności!

Pozdrawiam!

MariaPar | 28 lipca 2010 06:52

Nie znoszę kafelkowego remontu !
A króliś cudowny.
Pozdrawiam

Sylvia | 28 lipca 2010 13:09

Iza, patrząc na Twojego tildowego króliczka trudno uwierzyć, że to Twój debiut! Jest rewelacyjny!!!:) Zdolna z Ciebie bestia:)
A co do remontów to czasami fajnie coś zmienić, tylko najgorsze w tych przeróbkach jest ten wszechobecny bałagan:/NO ale pewno jeszcze kilka dni i wszystko wróci do normy.

Pozdrawiam gorąco!

GUSIA | 28 lipca 2010 22:06

Remontu Ci zazdroszczę :o)
Jestem wtedy w swoim żywiole!!!
Zapowiada się piękna łazienka :o)
Własnoręcznie uszyty tildowy przyjaciel cuuuudny!!!
Aż trudno uwierzyć że to Twój debiut
Pozdrawiam wieczorowo

Nela | 28 lipca 2010 22:35

Podziwiam, że zdobyłaś się na uszycie tildowego królisia, było warto:) Lubię jeże:) pozdrawiam

cyrylla | 29 lipca 2010 22:30

Remont- czyli byle do przodku i byle już można było po nim sprzątać :D
Królik świetnie wyszedł spod palców :-)

z potrzeby wnętrza | 29 lipca 2010 23:03

Izus zycze Ci aby ten remont skończył sie jak najszybciej a efekt końcowy sprawiał Ci zadowolenie.Kroliczek fantastyczny.Buźki

Fuerto | 30 lipca 2010 00:20

Króliś świetny.
Remontu nie zazdroszcze,sama miałam tylko malowanie ścian a ile przy tym było bałaganu.
Mam nadzieje, ze efekty remontu przejda Twoje najśmielsze oczekiwania i sam remont zakończy sie szybko.
pozdrawiam

Kama | 11 sierpnia 2010 09:07

O kurczę, a już myślałam, że to tylko mój domek taki "rozremontowany" :D. Co za pocieszenie, taka świadomość, że nie jestem osamotniona :D. Pozdrawiam.

Kamila | 13 sierpnia 2010 22:01

Izuś a kiedy Ty w przerwach tego naszego gadania na gg i innych obowiązków życiowych których wiem ze masz sporo masz jeszcze czas na zrobienie takiego precyzyjnego powalającego wytworu jak ten cudny tilduś króliczy? Jest obłędny po prostu naprawdę obłędny i to ma byc ten pierwszy? No wierze i nie wierze zarazem... Buziaki od Kamili z Zakamarka