
(zdjęcie zaczerpnięte z internetu)
Top-modelka, aktorka, medalistka olimpijska…i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ta niesamowita kobieta przyszła na świat bez kości piszczelowych. Jej stopy nie były w stanie poradzić sobie z utrzymaniem ciężaru całego jej ciała, dlatego też lekarze zdecydowali się w na amputację obu nóg poniżej kolan Aimee w pierwszym roku jej życia.

(zdjęcie zaczerpnięte z internetu)
Cytuję wiadomości dotyczące Aimee pochodzące z Internetu :
„Aimee wychowywała się w Allentown (stan Pensylwania) w Stanach Zjednoczonych z dwójką młodszych braci. Po ukończeniu szkoły średniej Aimee zdecydowała się na studia na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie, gdzie udało jej się dostać miejsce w obleganym programie Stosunków Międzynarodowych, podczas którego miała okazję wysłuchać wykładów Madeleine Albright. Staż odbywała w Pentagonie, a jej szefem był Colin Powell. Była najmłodszą osobą mającą przepustkę do Pentagonu i jedyną kobietą w 250-osobowym departamencie. Jednak bardzo szybko zrezygnowała z kariery w polityce - nie odpowiadała jej panująca w Pentagonie atmosfera wykonywania rozkazów i niewychylania się ze swoją inicjatywą.
W 1995 r. jeszcze podczas studiów Aimee zajęła się lekkoatletyką. Miała wtedy okazję trenować i rywalizować ze zdrowymi sportowcami. Rozpoczynając treningi powiedziała także swemu trenerowi, że chciałaby wystartować podczas igrzysk paraolimpijskich w Atlancie w 1996 r. Zamierzenie to udało się zrealizować, a jej występ na paraolimpiadzie uczynił ją sławną - ustanowiła rekord świata w biegu na 100 m, 200 m oraz w skoku w dal. Jednak nie chciała, aby media pokazywały ją jako ciekawostkę, udzielała jedynie wywiadów, które związane były ściśle z jej osiągnięciami sportowymi.

(zdjęcie zaczerpnięte z internetu)

(zdjęcie zaczerpnięte z internetu)

(zdjęcie zaczerpnięte z internetu)

(zdjęcie zaczerpnięte z internetu)

(zdjęcie zaczerpnięte z internetu)
Dwa lata później znowu zrobiło się o niej głośno, a to za sprawą brytyjskiego projektanta mody Alexandra McQueena, który zaproponował jej występ na pokazie mody w Londynie. Aimee wystąpiła wtedy w specjalnie dla niej wyrzeźbionych z drewna nogach, które wyglądały jak wysokie buty i nikt z oglądających pokaz nie zorientował się, że Aimee jest niepełnosprawna. Od tego czasu jej zdjęcia pojawiają się na okładkach najsłynniejszych magazynów i czasopism.

(zdjęcie zaczerpnięte z internetu)

(zdjęcie zaczerpnięte z internetu)

(zdjęcie zaczerpnięte z internetu)

(zdjęcie zaczerpnięte z internetu)
Zarówno na co dzień, jak i w trakcie pracy Aimee ma do dyspozycji kilka par protez, które dopasowuje do wysokości obcasów butów, które akurat nosi. Ma też oczywiście specjalne protezy do uprawiania lekkoatletyki. Na szczęście dla niej nie musi ponosić kosztów takiego drogiego sprzętu - sponsorują go producenci protez, bo cena np. sportowych protez to ok. 50 tys. dolarów.

(zdjęcie zaczerpnięte z internetu)
Ostatnio Aimee zajęła się także filmem - w 2002 r. wystąpiła w filmie "Cremaster 3" reżyserowanym przez Amerykanina Matthew Barneya.”
W chwilach ludzkiej słabości, która nawiedza mnie od czasu do czasu lubię przypominać sobie o wszystkich znanych mi przypadkach osób, które swoją postawą, przykładem, swoim całym życiem pokazują, że pomimo własnych ułomności, słabości przeszkód na jakie natrafiamy na swojej drodze czy poważnych chorób można osiągać sukcesy, cieszyć się życiem, czerpać z niego pełnymi garściami i być szczęśliwym.
( Mam tu także na myśli m.in Elizkę, której historia mocno mną poruszyła i sprowokowała do wielu różnych przemyśleń).
Na koniec zacytuję jeszcze słowa książki, którą niedawno prezentowałam na blogu, a które mocno utkwiły mi w pamięci:
„(…) na ogół ludzie traktują szczęście jak traf, coś co się może zdarzyć, tak jak piękna pogoda. Ale szczęście nie pojawia się w taki sposób. Szczęście jest rezultatem naszego osobistego wysiłku. Trzeba o nie walczyć, dążyć do niego, upierać się przy nim, a czasami nawet szukać go na drugim końcu świata. Musimy niestrudzenie przejawiać pragnienie szczęścia, nie wolno nam się rozleniwić, należy podjąć wszelkie wysiłki, by już na zawsze pozostać w tym stanie. Jeśli go zaniedbamy, naturalny stan zadowolenia się ulotni, Łatwo się modlić, kiedy człowiek jest w rozpaczy, natomiast kontynuowanie modlitwy, kiedy kryzys już minął, jest jak ostateczna pieczęć, zabezpieczenie dla duszy, by mogła trzymać się mocno tego, co osiągnęła”(Elizabeth Gilbert)

*
(zdjęcie zaczerpnięte z internetu)
Aimee Mullins: „Użalanie się nad sobą to strata czasu!”
(* PS Ktoś bardzo mądry w rozmowie ze mną na gg zwrócił moją uwagę na wyjątkowość tego ostatniego zdjęcia-gdy spojrzymy na cień na piasku ujrzymy dosyć pokraczną istotę,przypominającą wręcz kształtem jakiegoś trola czy diabła tazmańskiego...Ta sama postać na tle nieba i bezkresu morza ukazuje niebywałą radość życia, wielką pasję, swobodę piękno i harmonię-musiałam to przytoczyć:) )




13 komentarze:
Interesujący post. Pewnie nie usłyszałabym o tej wyjątkowej kobiecie, gdybyś o niej nie napisała. Pozdrawiam ciepło.
Nic dodać, nic ująć. Fajnie, że jest Ktoś, kto przypomni o ludziach, którzy startując z gorszej pozycji zostawiają nas daleko w tyle w osobistym wyścigu do szczęścia i walce z własnymi ułomnościami.
Gosia N.
O waznej rzeczy dzis napisalas.
Aimee nie znalam, az do teraz, wspaniala i silna z niej kobieta.
Ten cytat o szczesciu warto wcielic w zycie.
Pozdrawiam niezwykle cieplo.
Izunia, piękny post! Niezwykle wzruszający. I zmusza do refleksji!
Buziaki
To się nazywa samozaparcie !
Pozdrawiam serdecznie
Niesamowita historia, cieszę się że się o tym dowiedziałam dzięki Tobie. Zbyt wiele w mediach wrzasku, chciwości i frustracji, zbyt mało takich życiorysów...
Niesamowita historia!
nie miałam pojęcia, że istnieje taka modelka.
Dzięki za tego posta :))
Rozgaszczam się, o ile pozwolisz!
pozdrowienia
iw
mnóstwo inspiracji tu u Ciebie!
pozdrawiam,
Paula
Ja też jej nie znałam. Bardzo ciekawa historia i mądre słowa :) pozdrawiam! i życzę zdrowia dla tej osoby o której wspominałaś wcześniej!
Izus-tak Cie mało tutaj!Jak łazienka?Zapraszam Cie do zabawy w "lubię".Buźki-aga
Przeczytałam i jestem pod wrażeniem. Nie słyszałam o niej. Kobieta znalazła sobie sposób na życie i na to jak być szczęśliwą!
Pozdrawiam serdecznie
A ja o niej już słyszałam... to ostatnie zdjęcie rzeczywiście ciekawe :)
mam nadzieję, że remont zmierza ku szczęśliwemu finałowi :))
Dziękuję za odwiedziny. Pstrykaj zdjęcia, abym mogła widzieć postępy i jak pochłania Cię nowa pasja fotografowania.
Pozdrawiam zza deszczowej chmury
Prześlij komentarz