Dziś króciutko. Nie ma co się rozwodzić;) Pisałam już o swojej wielkiej miłości do misiów, ale dawno ich nie kupowałam. Jednak będąc jeszcze na macierzyńskim, kiedy miałam jeszcze za co cokolwiek sobie kupować, bo teraz to jedna wielka dziura budżetowa- udało mi się powiększyć moją kolekcję o nowych przyjaciół w szalenie przyjaznych cenach:)
2 sympatyczne misiaki

i kolejne 2, od Harrodsa:)

tego kupiłam dla Lenki:)

No cóż...każdy ma jakiegoś bzika;)
8 komentarze:
No tak, dziecko jest genialnym wytłumaczeniem naszych własnych bzików. Dla Lenki, akurat :D ;)
Hahaha, ciii, a jak ja się miałam wytłumaczyć przed mężem?;)
Kto z nas nie kocha Misiaków?są piękne:))) u nas też jest ich mnóstwo ale dzieci trójka))) PS.tak, u mnie na blogu to Łódź:) ja nie jestem fanką Łodzi ale kilka miejsc jest wartych zobaczenia.
Muszę stwierdzić że masz fantastycznego bzika...pozdrawiam
Bzik słodki i nieszkodliwy. Misie także kocham, a zaraz obok ustawiam króliczki :D
Fajny ten Twój bzik.U mnie wiecej tych bzików zakrawających czasem na cuuśś gorszego.( o szmateksach nie wspominając).Buziolki-aga
mam taką samą pasję.
teraz pod pretekstem córki będę dokupować kolejne do kolekcji.
ściskamy.factyr
Misie są ...poprostu kochane :) Ja mam dwa, ale z chęcią bym pokupowała ich więcej bo też mam do nich słabość :) Twoje są śliczne :))) Pozdrawiam serdecznie :)
Prześlij komentarz